Rząd nie będzie notyfikować nowego systemu wsparcia dla OZE w Komisji Europejskiej, gdyż uznał, że jest on zgodny z zasadami pomocy publicznej. Problem powstanie jednak, gdy innego zdania będzie Bruksela. Zdaniem prawników, taka możliwość jest całkiem realna. 

Jak informuje dzisiaj „Dziennik Gazeta Prawna”, Rada Ministrów podjęła w trybie obiegowym decyzję o dalszym procedowaniu ustawy o OZE bez notyfikowania jej w Brukseli. Zdaniem rządu, proponowany system wsparcia dla OZE jest zgodny z unijnymi zasadami pomocy publicznej zawartymi w rozporządzeniu o tzw. wyłączeniach blokowych (tzw. rozporządzenie GBER).

– Aby system wsparcia został uznany na podstawie prawa wspólnotowego za pomoc publiczną nie wymagającą notyfikacji, świadczenie takie musi spełnić kilka kryteriów. Wśród nich musi być zgodność z wytycznymi w sprawie pomocy państwa dotyczącymi ochrony środowiska i energii na lata 2014–2020 oraz z GBER właśnie – „DGP” cytuje Daga Nilssona z kanelarii Nilsson & Partners, który dodaje, że polski system wsparcia dla OZE może być zgodny z GBER, o ile zostaną wprowadzone w nim zmiany mające na celu ograniczenie gwarantowanego wsparcia do 10 lat oraz zmniejszenie preferencyjnej grupy instalacji OZE z 1 MW do 0,5 MW.

Decyzja o braku notyfikacji ustawy o OZE jest podparta opinią Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, a po wydaniu opinii przez UOKiK Ministerstwo Gospodarki zaproponowało wprowadzenie do projektu ustawy o OZE stosownych zmian, aby nowy system wsparcia był zgodny z GBER.

Sceptycznie do braku notyfikacji ustawy o OZE podchodzą cytowani przez „DGP” prawnicy. Ich zdaniem w tym zakresie widać brak konsekwencji w podejściu do aktualnego i nowego systemu wsparcia. Obecny system wsparcia w postaci zielonych certyfikatów jest już bowiem badany przez Komisję Europejską pod kątem niedozwolonej pomocy publicznej. Wcześniej Bruksela uznała już za niedozwoloną pomoc publiczną podobny system zielonych certyfikatów stosowany przez Wielką Brytanię.

- Jeśli rząd uznaje, że projektowane wsparcie dla OZE stanowić będzie pomoc publiczną, to dlaczego nie uznaje za pomoc publiczną systemu obecnego? To niekonsekwencja. Z punktu widzenia definicji pomocy państwa w rozumieniu art. 107 ust. 1 TFUE, różnica między funkcjonującym a planowanym systemem jest nieistotna - „DGP” cytuje Marcina Stoczkiewicza z Fundacji ClientEart.

Prawnik dodaje, że za niedozwoloną pomocą publiczną może być choćby uznana odsprzedaż energii z mikroinstalacji prosumenckich po cenie 80% średniej ceny rynkowej na rynku konkurencyjnym. Jego zdaniem pozostałe 20% to de facto finansowe wsparcie zakładów energetycznych.

Zgodnie z unijnym prawem, cała pomoc przyznana w ramach wsparcia, które Bruksela uzna za niedozwoloną pomoc publiczną, musi zostać zwrócona.

gramwzielone.pl /